• Wpisów:198
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 18:55
  • Licznik odwiedzin:20 299 / 2578 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie lubię, kiedy wspomnienia rzucają mi się na szyję... nie lubię płakać, kiedy widzę Twoje zdjęcia.. nie lubię w sobie tego całego sentymentu, który owe łzy mi wyciska... nie lubię, kiedy palcami dotykam Cię tylko na tym monitorze, bo inaczej już nie mogę.
 

 
Bać się miłości, to bać się życia;
kto boi się życia, jest już trzy czwarte martwy.
 

 
Boję się miłości i nic na to nie poradze. Nie potrafie stworzyć żadnego normalnego związku. Starch przed miłością odrzuca mnie i dlatego tylko jedna czwarta mnie żyje. Specjalnie nie ubolewam nad tym faktem... bardziej boli mnie to, że On mnie nie kocha.
 

 
Naprawdę głębokiego smutku nie da się wyrazić nawet łzami...
 

 
... i ciągle ranię, bo boję się że sama zostane zraniona.
 

 
Chcę na zawsze zakończyć ten rozdział mojego, naszego życia. Nie chcę we wspomnieniach widzieć Nas. Chcę widzieć Ciebie i mnie. A jeśli kiedyś zobaczysz mnie na ulicy, chcę, abyś pamiętał, że byłeś dla mnie wszystkim i dalej zajmujesz wielki kawałek mojego serca. Bo nic nie jest w stanie zmienić tego, co do Ciebie czułam. Kochałam Cię, a Ty rozwaliłeś moje życie w dwóch sekundach. Nic nie jest w stanie skleić złamanego serca...
 

 
Na zawsze pozostał dla Niej kimś wyjątkowym. Niedoścignionym ideałem.
Nawet nie próbowała Go szukać w innych mężczyznach...
 

 
Cały ten miłosny szajs nadal zamierzam omijać szerokim łukiem.
 

 
Zostaw to nie ma co roztrząsać, patrz przed siebie zamiast ciągle się oglądać.
 

 

Położyła się na zimnej marmurowej podłodze, włożyła słuchawki do uszu, zapaliła papierosa i wzięła telefon do ręki, zaczęła czytać wiadomości od Niego. Z każdym nowo otwartym sms'em, wracało coraz więcej wspomnień. Przez długie godziny czytała jego kłamstwa. Łzy napływały do jej oczu, z coraz większą częstotliwością. Była zbyt słaba, aby usunąć, wspomnienia, którymi dławiła się co dnia. Żyła przeszłością, żyła Nim. Pomimo tego, że kłamał, pomimo tego, że ja zostawił.
 

 
W strugach deszczu rozpływam się,
usta drżą i czuje lęk...
Po mej twarzy,
wolno tak, toczy się kolejna łza...
W strugach deszczu, moknie też,
fotografia Twa w dłoni mej.
To wszystko to, co zostało mi z tamtych chwil...
... cudnych chwil.
 

 
Nie kocham Cię, nie zależy mi na Tobie ...

 

 
Samotność to jeden kubek na stole, najczęściej bez spodka i kromka chleba, najczęściej bez smaku...
Samotność to rdzewiejący przy drzwiach dzwonek i pamięć kroków na schodach...
Samotność to złożona na półce pościel i bukiet kwiatów, który nikogo nie wita...
Samotność to drzewo, które za oknem rośnie i ptak nieruchomo leżący na ścieżce...
Samotność to pełna zdjęć szuflada i pobudzony trzepot obitego serca...
Samotność to zaproszeń na wigilię aż cztery i odczytane w psich oczach pełne zrozumienie...
Samotność, to ten drugi człowiek, którego nie ma...
 

 
Znów usłyszała jego głos, zauroczenie powróciło. Wszystko, o czym zapomniała przez tych kilka miesięcy. Chwile szczęścia, które opłaciła już przepłakanymi nocami, domagały się większej zapłaty.
 

 
Nieodwzajemniona miłość po prostu ją niszczyła, odbierała szansę na normalne ułożenie sobie życia. A zarazem gdzieś w głębi duszy wciąż tliła się głupia nadzieja.
 

 
Wiesz... Powinnam Ci życzyć, aby ktoś kiedyś złamał serce tak jak Ty złamałeś je mnie, ale nie będę. Mało tego... powiem Ci, że będę pierwszą osobą, która z miłą chęcią przypierdoli w twarz osobie, która Cię zrani...
 

 
Kiedy jestem smutna, czytam stare wiadomości od Ciebie i udaję, że otrzymałam je dopiero przed chwilą. Taki mały trik, aby na mojej twarzy przez chwilę gościł szczery uśmiech.
 

 
Drżące ręce i te puste oczy...
zniszczyłam wszystko ... odebrałam sobie nadzieję.
 

 
"I jak tam się czujesz po naszym rozstaniu?" - przeczytała na ekranie swojego telefonu. "Jestem twarda, tak jak mnie uczyłeś. Postanowiłam nie płakać nad rozlanym mlekiem, tylko iść po nowe do sklepu." - wystukała szybko w odpowiedzi. Wiedziała, w co ma uderzyć.
 

 
Miałaś tak kiedyś? Idziesz ulicą i nagle masz ogromną ochotę krzyczeć, bo czujesz, że nie masz już sił? Miałaś tak kiedyś? Siedzisz na ławce w parku, tej samej gdy byłaś tam pierwszy raz z nim, a łzy nie przestają Ci cieknąć? Miałaś tak kiedyś? Budzisz się w środku nocy, oblana potem i modlisz się, by to wszystko co przeżywasz było tylko złym snem? Miałaś tak kiedyś? Widzisz jak jest szczęśliwy z inną, Ciebie nie chce znać, a Ty mimo wszystko kochasz go jeszcze bardziej niż kiedyś? Miałaś tak kiedyś? Ja mam tak od kiedy nie ma Go przy mnie.
 

 
Upijała się, aby przypomnieć sobie moment w którym ją kochał.
Na trzeźwo wiedziała, że taki nigdy nie istniał...
 

 
Szczęście okazało się dziwką, a ja klientem bez portfela...
 

 
Wylane łzy, krzyki w poduszkę i nieprzespane noce.
To wszystko jest ceną miłości, nawet tej na pozór idealnej...
 

 
-Co się dzieje z człowiekiem, kiedy pęka mu serce?
-Nic. Zupełnie nic. Przecież żyję, piję herbatę, biorę prysznic, czytam książki, czasem nawet się uśmiecham... z tym, że każda z tych czynności nie ma najmniejszego sensu, rozumiesz?
 

 
Żeby nie cierpieć, trzeba wyrzec się miłości. To tak jakby wydłubać sobie oczy, żeby nie oglądać ciemnych stron życia...
 

 
...żadna wielka miłość nie umiera do końca. Możemy do niej strzelać z pistoletu lub zamykać w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza - wie, jak przeżyć. Potrafi znaleźć sobie drogę do wolności i zaskoczyć nas, pojawiając się, kiedy jesteśmy już cholernie pewni, że umarła, albo, że przynajmniej leży bezpiecznie schowana pod stertami innych spraw...
 

 
Miłość to jest to, co pozostaje, gdy już zabrane jest wszystko.
Nawet nadzieja...
 

 
-Dlaczego, już nawet na mnie nie spojrzysz...?
-Bo każde spojrzenie w Twoje oczy, jest powodem by nadal Cię kochać...
 

 
Tęsknie !

Za Twoim dotykiem...
Za Twoimi ustami...
Za tonem Twoich słów...
Za Twoim śmiechem...
Za Twoim wzrokiem...
Za rozmową z Tobą...

Tęsknie i nie potrafię się od tego uwolnić.
Wiem, jestem głupia, ale wciąż Cię kocham, a Ty o tym dobrze wiesz.
Kocham pomimo tego ile bólu mi zadałeś.
Ja oddałabym życie za Ciebie, a Ty się bawisz moimi uczuciami.
Nienawidzę Cię !
... ale jednak bardziej kocham.

Oszaleję.
...
 

 
Jeśli naprawdę mnie kochasz odejdź… wróć za kilka lat. Stań się jeszcze bardziej przystojny i idealny. Zbuduj jakiś związek, spróbuj pokochać inną… A jeśli wrócisz za kilka lat, ze łzami w oczach i moim zdjęciem, będzie to znaczyło, że nasza miłość jest naprawdę wielka i przetrwa wszystko.